"Nerwica natręctw" - taki oto nazwę nosi blog a w sumie to klub, którego reklama upierdliwie włącza mi się i pokazuje za każdym razem, gdy wchodzę w mój panel blogowy. Czym jest nerwica natręctw ? Nie wiem i w sumie mało mnie to obchodzi, ale spodobało mi się to hasło ... Ależ mamy przewrotną pogodę, raz deszcz a raz słońce, prawie jak w życiu. Był nawet kiedyś taki indyjski film, ale nie wiem jak się imała zasadność tego powiedzenia do tytułu filmu, może po prostu nie połapałem się w jego pokręconej fabule. Eh, ale pogoda, to rzecz ciekawa. Nie mamy na nią wpływu, żyje własnym rytmem, tak jak Papuasi. Papuasi czyli mieszkańcy Papui Nowej Gwinei. Tam też życie toczy się z wolna, nie myśli się o przyszłości, żyje się tym co jest, dziękuje sie za to co w danym momencie i za to co było, ale nigdy nie prosi się o coś co dopiero ma się zdarzyć. Nie to żebym był czy czytał, o nie za wielki leń jestem do tego. Jednak to informacje z pierwszej ręki, od księdza, ale nie takiego zwykłego rzecz jasna, tylko misjonarza, który odwiedził nas w ubiegłym tygodniu. Noo tak ja tu skrobu skrob, a miałem teraz być gdzie indziej, ale o tym za chwilę, ja tu skrobu skrob, a miałem tylko parę słów wstępu, gdyż nie sposób zawrzeć wszystkiego pisemnie, gdyż jak już wspomniałem dziś, leń ze mnie ostatnio, więc lookajcie link poniżej i ściągajcie notkę głosową, w której zawarłem istotne dla mnie prawdy egzystencjalne, którymi czułem nie odżałowaną potrzebę podzielenia się z Wami. Jak zwykle i muzyka, muzyka, muzyka ... A playlista utworów także poniżej, tam poniżej tego wcześniejszego poniżej, rzec można poniżej poniżenia. Nim jednak ściągniecie co ściągnąć macie, usiądźcie wygodnie, polecam w fotelu lub na kanapie, może połóżcie się na łóżku, a przede wszystkim znajdziecie sobie na to chwil;ę, myślę że z godzinkę, zróbcie ciepłą herbatkę, koniecznie, coś do picia, według uznania, dla mnie to ciepła herbatka ale znam Was i wiem że weźmiecie sok bananowy, czekoladę na gorąco, czy kubek kawy. Po prostu odprężcie się, zamknijcie oczy a potem otwórzcie włączcie play i słuchajcie, i powtarzajcie tą technikę zamkniętych oczu kiedy Was na to najdzie, bo może sie zdarzyć tak że was najdzie, nie że bym miał tak czuły i transowy głos ale muzyka, którą mam zamiar puszczać lepiej brzmi, gdy odpłyniemy, gdy zapomnimy o otaczającym nas świecie i przeniesiemy się daleko na krańce świata. Do "granic życia" ... Jak Papuasi - nie śpieszcie się ...
--------------------------------------------------------------------------
No cóż złośliwość rzeczy martwych ... Audycji nie będzie bo mi mikrofon siadł :/ No ale to może znak żebym po prostu nie przekazywał Wam tego co chce, może to znak żebym szedł spać a nie pisał tu i teraz, może to znak żebym wyszedł z psem lub po dołował się w samotności przydźwiękach muzyki, muzyki którą Państwo byście usłyszeli, a tak to lipa, choć playlistę i tak zamieszczam gdyby ktoś na własną rękę tak zechciał przesłuchać utwory, przy których ja teraz tworzę ten tekst.
Hmm, zacznę od tej przewrotnej pogody, która powoduję, że ostatnimi czasy chyba za często łapie doły, tylko bez paniki, powiedzmy dołki, żeby nie było że całe dnie siedzę pogrążony w smutku, nie nie, w moim przypadku są to bardziej dołki wykopane łopatką przez kilkuletniego chłopczyka w piaskownicy niżeli doły, jak choćby ten o którym dziś w Teleexpressie było. Mianowicie w 2000 roku archeolodzy odkryli u nas szczątki dinozaurów i było to dość ważkie odkrycie, pierwsze na tak dużą skalę. Wykopalisko stało sie pretekstem do stworzenia "Parku Dinozaurów" i choć pojawiło się oznakowanie i teren został zabezpieczony, to do dziś powstała tylko hala, a la muzeum, gdzie możemy owe szczątki obejrzeć, a dół jaki był taki pozostał. Złośliwi śmieją się, że amerykanie stworzyli by już przy takiej okazji Jurasic Park, a my mamy błotnisty dół. Prawie nie widać różnicy ....
Wracając do dołów, to tak jakoś smutno ostatnio i sił brak ... Jakoś tak mało rzeczy mnie cieszy ... No bo choćby to że mamy wolne, i co z tego skoro jakkolwiek bym się starać je zorganizować to czuję się wciąż tak nie zebrany do kupy i w takim rozgardiaszu, że słów brak. I żebyście wiedzieli, mam plan, na każdy dzień mam skrupulatny plan, i punkt po punkcie go realizuję a jednak czuję taki chaos wokół ... Ostatnio zakręciłem sie wokół Hufca Pracy, przy okazji dotrzymania towarzystwa kumplowi i zebrałem z trzy oferty. Jedna legła, druga jest dobra ale nie w tym terminie, a trzecia ... Właśnie trzecia została zaakceptowana, choć sam nie wiem po co mi to. Dostałem pracę w firmie zajmującej się zaopatrzeniem firm poprzez telemarketing. Byłem dziś na rozmowie wstępnej i wykonałem parę telefonów po czym zostałem zatrudniony. Od jutra zaczynam "normalną" pracę, a co za tym idzie muszę wstać o 7:oo aby wyrobić się na 8:oo a pracuję do 15:oo. W tym czasie muszę obdzwonić jak największą ilość klientów i opchnąć im Multimedialną Bazę Adresowo-telefoniczną na płycie CD, której koszt to 228 złoty. Mój zysk, to jedynie prowizja od sprzedanego produktu, która nie jest najmniejsza (wynosi 10 %) ale opieram sie tylko na niej. Przykładowo, gdy przez tydzień nic nie opchnę to mimo iż siedzę osiem godzin przy telefonie to nic nie zarabiam ... No cóż, a pogoda ? Pogoda mi nie pomaga, dziś wieczorem złapała mnie taka niechęć i taka niemoc i tak mi się wszystkiego odechciało, ze szkoda gadać. I w sumie sam się sobie dziwię, ze chciało mi się to napisać, ale widać miałem jednak wyjątkowo, nieodżałowaną chęć podzielenia się ze światem przemyśleniami.
Tak to by był aspekt pierwszy. Nazwijmy go Aspektem Niechęci. Ale to oczywiście nie koniec, bo w moim przypadku jak źle to po całej linii. Kolejną przeszkodą, kolejnym negatywem ostatnich dni jest zobojętnienie. Znieczulica, którą odczuwam na każdym kroku. Takie "wszystko mi jedno". Takie, co to ja go cholernie nie lubię i tępię wśród ludzi. A tu sam się taki stałem przez ostatnie kilka dni ... I niby przecież tyle sie działo i wydarzyło i dobrego stało a tu degrengolada, kompletna obojętność. Niesamowicie spędzona poniedziałkowa noc, a następnie wtorkowa. Spędzona w wyborowym towarzystwie, spędzona tak jak już od dłuższego czasu chciałem. Sprecyzujmy, ze obie noce raczej nie przespane, albo inaczej późno zakończone. Długie rozmowy, miły klimat. No i jakoś nie odczułem tego w dalszej perspektywie. Już w środę, tak jakby mi PozytywnY nastrój w mgnieniu oka prysnął. Nawet nie pamiętam na dobrą sprawę co ja to w środę robiłem, ale zapewne nic kreatywnego skoro nie pamiętam ... W dodatku skończyła się moja grejpfrutowa herbatka :/ I jak tu żyć w szczęściu i radości ...
No i na koniec takiego narzekania i marudzenia, jeszcze słówko o zmęczeniu ... Prześladuje mnie czy co ?! Ale jestem tak całymi dniami zmęczony i padnięty, ze nawet gdy najbliższe mi osoby chcą się spotkać to ja nie mam siły i weny i radości wewnętrznej by dobrze z nimi sie przywitać i utrzymać się w radosnym nastawieniu. Dopiero co zaczęły się wakacje a ja się czuję na maksa przygnębiony, zmęczony i zniechęcony, a przecież mam i plany na lipiec i przecież przede mną najgorętsza impreza lata, a przecież i na sierpień mam plany, a przecież i nauką się muszę zająć. A tu taka porażka, takie nie ja. Tak jakby Robert Włodarczyk, ale zmarnowany, taki z kilka lat wstecz.
Chciałbym odnaleźć choć trochę PozytywiZmu w sobie, choć trochę siły, ale dziś, siedząc tak o tej 22:3o, kiedy to już od godziny powinienem spać, nic z tego, nie ma szans i kropa. Goethe w swym sztampowym dziele, które o zgrozo, nie znajdzie się w kanonie lektur licealnych w najbliższych latach, dzięki Kochanemu Panu Ministrowi Giertychowi, "Cierpieniach Młodego Wertera" pisze:
"Pokaż mi pan człowieka, który jest w złym humorze, a przy tym tak dzielny, by go ukrywać a samemu znosić, nie niszcząc wokół siebie radości !"
No cóż, jak to mawia mój znajomy: "bywa". i Żyje się dalej, może jutro będzie lepsze, wszak afrykańskie przysłowie głosi: "Należy spodziewać się tego, co najlepsze, zło przyjdzie samo".
Nie załamując się i nie dołując, idąc za słowami "Modlitwy o śmiech", przydałoby się położyć spać, przytulić główkę do podusi, pomyśleć o czymś miłym, albo nie myśleć o niczym, tylko dać się porwać nocy, dać się porwać ciszy i spokojowi, które niesie ciemność, wsłuchać się w szum wiatru dochodzący nas zza okna, poczuć zapach deszczu i świeżej trawy. Przydałoby się, ale ... Właśnie zawsze musi być jakieś "ale". Oby w dniu dzisiejszym już żadne z Was nie miało żadnych "ale", ja niestety jeszcze z jedno lub dwa mam i czas zabrać się do ich wykonywania :)
Ach, powiedziałem już coś o samotności ? Nie, to proszę dajcie mi jeszcze chwilkę, tak pokrótce. Bo nie wyobrażacie sobie, jak mimo tych wszystkich spotkań ostatnio, czuję się osamotniony. Brak mi zwykłego, koleżeńskiego wypadu. Nie takiego w interesie czy z mej prośby, tylko takiego samego z siebie. Tak patrze po Waszych opisach i widzę, że tu jedni na działce, inni nad morzem, jeszcze inni gdzieś w pubie. A ja ... ja gdziekolwiek bym był, to nie jestem z Wami ... Czemu ? - taki już chyba mój los, los człowieka samotnego, pieprzony indywidualizm. Choć w sumie, sam zawsze chciałem być takim włóczykijem i chyba tak właśnie teraz ze mną jest, niespokojny ze mnie duch ... I nie powinienem czekać na zaproszenie, tylko sam się odezwać, bo wątpię abym się doczekał kiedyś jakiejś szczerej propoozycji, wszak Robciu fajny jest, ale jakoś tak tylko przy okazji czy na zły nastrój, ale żeby tak po prostu na zwykłą rozmowę ... Acha zastrzegam, że jeśli w najbliższych dniach jakiekolwiek propozycje się pojawią, to trudna będzie mi uwierzyć w to, że to nie pod wpływem tego tekstu, więc sobie odpuście albo zagrajcie tak aby wyszło niepostrzeżenie samo z siebie :P
Na zakończenie, tak na opak, z bananem na gębie, żegnam się w nadziei na lepsze, PozytywnE jutro. A jest to bardzo możliwe bo świat piękny i radosny wokół nas, i choć ludzie drętwi, przymuleni, źli i niedobrzy, to jest coś ponad to. To muzyka i natura. Oddaję się więc brzmieniu muzyki, która przenosi mnie w światy tak odległe, a zarazem tak bliskie, która wychwala to co piękne, która radośnie uPozytywniA mnie ... I nocy się oddaję, która niczym wróżka za pomocą czarodziejskiej różdżki, on swą magią zabierze ode mnie to co złe i przykre i ukoi mnie błogim snem ... Bless & Peace.
"Święty święty, święty - blask kłujący oczy
Święta święta święta - ziemia co nas nosi
Święty kurz na drodze
Święty kij przy nodze
Święte krople potu
Święty kamień w polu
Przysiądź na nim, panie
Święty promyk rosy
Święte wędrowanie
Święty chleb - chleba łamanie
Święta sól - solą witanie
Święta cisza, święty śpiew
Znojny łomot prawych serc
Słupy oczu zapatrzonych
Bicie powiek zadziwionych
Święty ruch i drobne stopy
Święta święta święta - ziemia co nas nosi
Słońce i ludny niebieski zwierzyniec
Baran, Lew, Skorpion i Ryby sferyczne
Droga Mleczna, Obłok Magellana
Meteory, Gwiazda Przedporanna
Saturn i Saturna dziwów wieniec
Trzy pierścienie i księżyców dziewięć
Neptun, Pluton, Uran, Mars, Merkury, Jowisz
Święty chleb - chleba łamanie
Święta sól - solą witanie
Święta cisza, święty śpiew
Znojny łomot prawych serc
Słupy oczu zapatrzonych
Bicie powiek zadziwionych
Święty ruch i drobne stopy
Święta święta święta - Ziemio co nas nosi"
--------------------------------------------------------------------------
Playlista:
* Yann Tiersen - Comptine D'un Autre ete : L'apres midi
* Damien Rice - 9 Crimes
* Edyta Bartosiewicz - Zatańcz ze mną
* Robert Chojnacki - Niecierpliwi
* Varius Manx - Piosenka księżycowa
* Howard Shore - The Breaking Of The Fellowship
* Hans Zimmer - This Land
* Yann Tiersen - La Noyee
* Stare Dobre Małżeństwo - Modlitwa o śmiech
* Marek Grechuta - Zegarmistrz Światła
* Stare Dobre Małżeństwo - Sanctus
"Daj każdemu dniu szansę bycia najpiękniejszym dniem Twego życia" M.Twain
[Notka z dnia 4 lipca]