Księga
Zobacz
Dopisz


Archiwum

2007
marzec (13)
kwiecień (22)
maj (21)
czerwiec (11)
lipiec (6)
sierpien (9)
wrzesień (23)
październik (16)
listopad (6)
grudzień (5)

2008
styczeń (3)
marzec (1)
czerwiec (5)
lipiec (6)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (1)

2009
październik (1)
listopad (2)





Słuchaj mnie !



W każdy PONIEDZIAŁEK od 21:3o w audycji TRZY KOLORY oraz tego samego dnia od 7:oo do 10:oo w poranku i o 19:oo w audycji Odsłuch Kulturalny. W niedziele po 22:oo prezentuję Piękno Muzyki w audycji Bezdroża. Zapraszam!
SSR Egida nadaje codziennie od 7:oo do 24:oo =)



Linki

Znajomi
Mrufcia (pot. KTG)
Karla =)
Positive Page (Aneta Rz.)
Helga (?!) (pot. Justyna)
Oo Koniaczek

Kultura
KoncertY
FilmWeb
Radio EGIDA

Firmowe
LO im. Kopernika (Bz)
Moja Galeria Zdjęć
Youtube - Mój profil
Mylog.pl
Moja Galeria Zdjęć II
LP Soldiers
UŚ - Wyd. Nauk o Ziemii

Polecam
Niebo (by Golden Express Poland 2007)
Green SQUAD - Extra Bonus
Napij się ze mną !
Trzy Kolory - blog audycji

Green SQUAD
Green SQUAD - Debiut (Album Covers)
Green SQUAD - Extra Bonus (NEW CD !!)
Green SQUAD - Ostatnia Noc (Singiel)

Mój Profil

Podlinkuj









Dodaj do ulubionych




m-r-u-f-c-i-abanka-z-mydla







Kilka słów o mnie ...

Imię i nazwisko: Robert Włodarczyk
Urodzony: 14 maja
Miejsce zamieszkania: Sosnowiec

Znak zodiaku: Byk
Stan psychiczny: Lekkie odchyły
Stan fizyczny: W pełni sił
Wzrost: 182
Kolor oczu: Niebieskie
Wyznanie: Chrześcijaństwo
Mieszkanie: Kamienica (ilość 3/1/1.5)
Na stanie: 1+1+pies
Pasja: Muzyka i koncerty
Hobby: Kolarstwo górskie (MTB)
Języki: Polski (bdb)
Francuski (db)
Angielski (podst)
Łaciński (podst)
Esperanto (podst)
Ennagram: 4w5
Skype: ver.di_pol
Gadau-Gadu: 5578140 (po 21:oo - rzadko)
Mail: verr.di@gmail.com

My status

Digart: verrdi
Last.fm: VerrDi
MySpace: ver.di
Youtube: VerrDi
Niejakie BAHU: Verdi

Inne: Mania noszenia krawatów ...
Uwagi: Zbyt było by ich wiele :P






|Lay by GoSha | Don't copy!! |









POWERED BY PUBLICONS.DE


statystyka

"Coraz bliżej święta..."

Wpisując się w panujący od lat trend, z roku na rok wzmacniający się trend, postanowiłem już dziś, na niecały miesiąc przed świętami, podzielić się z Wami drobną refleksją w tym temacie.

To czuć, tak czy owak - niezależnie od tego czy reklama Coca-Coli pojawia się w połowie listopada czy w połowie grudnia. To czuć już od momentu zmiany czasu, już wtedy, gdy dzień staje się krótszy, gdy, co za tym idzie, miejskie lampy, telebimy i sklepowe wystawy nęcą nas swym światłem, otaczając jasnością rozświetlającą mrok, który z dnia na dzień zapada coraz to wcześniej.



Z czasem gęsta mgła ustępuje miejsca śnieżnej bieli i gdy pierwsze płatki śniegu zaprószą za oknami, pozbywamy się wszelkich złudzeń: coraz bliżej święta! I już tylko brak świątecznych ozdób, gwiazdkowych dekoracji, ulicznych mikołajów i aniołków proponujących nam nieziemskie okazje.

Wzmaga się uliczny ruch, a przynajmniej tak nam się zdaje, że nagle, mijany codziennie tłum, urósł w siłę. Tłoczniej w autobusie, w przejściu podziemnym i przede wszystkim w osiedlowym markecie, że nie wspomnę już o miejskim hipermarkecie...

Narasta atmosfera, jej napięcie kumuluje się, by sięgnąć zenitu w tygodniu poprzedzającym Wigilię. Potem już tylko formalności: uroczysta kolacja, pasterka i błogi odpoczynek. Dwa najbardziej leniwe dni w roku - pierwszy i drugi dzień świąt. Rodzinne spotkania, rozmowy przy uroczystym śniadaniu, przedpołudniowej kawie, obfitym obiedzie i równie zacnej kolacji, cichną one dopiero po wieczornej herbacie lub ostatnim filmie, obejrzanym koniecznie w komplecie, mimo późnej pory. Choć każdy zna na pamięć tą formułę, niezmienny od lat telewizyjny repertuar i świąteczne menu - to z każdym rokiem na nowo, jak gdyby pierwszy raz w życiu, dziwi się na listopadowe: "coraz bliżej święta...". Jak co roku dajemy się ponieść fali świątecznych przygotowań, równie silnie oczekujemy prezentów i z zaskakującą naiwnością wierzymy w jedyna taką magię świąt Bożego Narodzenia =)

Osobiście nie przepadam za tymi świętami, ale każdego roku, niezmiennie wzruszają mnie one, zachwycają i czarują ^^

Łyk Coli, na zdrowie!



-------------------------------------------

Na Bezdrożach... kontynuujemy podróż po świecie tworzenia muzyki. Dziś zapraszam Was byśmy wsłuchali się w piękno muzyki filmowej =)

Bezdroża z 25 października br. =)

A gdy zbłądzisz w niedzielny wieczór, ja będę Cię oczekiwał na muzycznych Bezdrożach w radiu Egida =)

Komentarze (0), Dodaj     niedziela | 29 listopada 2009 | 22:03

"Więc nie bój się deszczu..."

Smutne te ostatnie dni... Chłodne, ponure i deszczowe - często skłaniamy się w taką pogodę ku przygnębieniu, niechęci, złości, a tak rzadko widzimy w nich swego rodzaju katharsis.



Oczyszczenie, inaczej mówiąc uwolnienie czy odblokowanie, które przychodzi do nas w ożywczym deszczu, w dodającym skrzydeł wietrze czy mętnej szarości dnia, rozświetlanej ciepłym uśmiechem, miłym spojrzeniem czy słowem, owe katharsis, jest w zasięgu Twojej ręki - brzmi dość infantylnie, ale to prawda... Wystarczy jedynie dostrzec drobne szczegóły, choć to nie jest proste, gdy zmarznięci i przemoknięci przemierzamy brudne ulice miast, a droga do domu jeszcze tak daleka. Ale może wystarczy wtedy przystanąć na chwilę pod drzewem, przysiąść na przystanku, wejść do małej kafejki i spojrzeć na świat z boku. Choć na chwilę przemóc się i wyjść poza swe nieprzyjemne uczucia. Tak wiem, to nie łatwe. Nie każdy potrafi wznieść się ponad to, zachować się tak górnolotnie - nieraz po prostu brak nam sił... Ale czy to już koniec czy piękne treści są tylko złudnymi prośbami i niepraktycznymi radami?

Nie! Co to, to nie! Nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być jeszcze gorzej :) Poza tym, "jak jest źle to i tak jest dobrze, bo przynajmniej coś się dzieje" - nie ma nic gorszego niż stagnacja :]



Ale coż uczynić, by zastosować powyższe, by realnie wydostać się z doła?

Czasami zdarza się i tak, że dopiero gdy osiągniemy stan głębokiego smutku, rodzi się w nas złość, która mobilizuje do zmiany i nadaje sens, dając wiarę w możliwości. To naturalna cecha obronna naszego organizmu, paradoksalnie bowiem, w złości, rodzącej się z przygnębienia, rodzącej sie jako antymonia do smutku, doprowadzamy organizm do stanu, w którym będący wściekłymi na siebie, na świat itd., tworzy się chęć radykalnej zmiany obecnej, negatywnej sytuacji (atmosfery), rodzi się wiara w możliwości, które posiadamy, które daje nam otocznie, które, nieraz będąc jedynie czystym wyobrażeniem, nadają sens naszym przyszłym działaniom. I w taki oto, z goła, dziwaczny sposób, odbijamy się od dna, napełniamy się głęboką nadzieją na lepsze jutro i przede wszystkim podbudowujemy nasze ego, przyjmując waleczną postawę.

Tak oto ze zła rodzi się dobro, z kłopotów rodzi się doświadczenie, ze smutku rodzi się wiara, a z nadziei potęga! : )



--------------------------

Górskim traktem, ścieżkami, złotej, polskiej jesieni - zapraszam Cię do wspólnej podróży...

Bezdroża z 11 października br. =)

--------------------------

Piękno rodzi się powoli. Mozolnie przedzierając się przez kolejne myśli, idee, fascynacje, odkrywamy swoje własne spojrzenie na to, czym jest piękno - tworzymy swój własny, autonomiczny świat pięknych słów, czynów i dźwięków. Zapraszam Cię byśmy wspólnie odkryli piękno muzyki, w procesie jego tworzenia, w zarodku jego komponowania...

Bezdroża z 18 października br. =)

A gdy zbłądzisz w niedzielny wieczór, ja będę Cię oczekiwał na muzycznych Bezdrożach w radiu Egida =)

Komentarze (0), Dodaj     czwartek | 12 listopada 2009 | 23:22

"The Silent Man"

Zasypało nas - któż by pomyślał, że w połowie października obudzimy się z białym puchem za oknem... Któż by pomyślał, że tak szybko nadejdą tak zimne i ciche wieczory. Jeszcze na jesień nie zdążyliśmy ponarzekać, a tu już zima zawitała w nasze progi...

Czas biegnie tak szybko, że ani się obejrzymy, a jesień mija, nastaje zima, zima mija, nastaje wiosna, i ta przemija i znów jest lato... Jak w życiu - mijają chwile dobre i nadchodzą te złe, przemija smutek, zwalniając miejsce radości, odchodzą jedni, przychodzą drudzy - i wszystko się toczy jak śnieżna kula po zboczu. Sprawnie, punktualnie, idealnie - jak w szwajcarskim zegarku - poruszają się mechanizmy naszego życia: tik, tak, tik, tak... Sekunda za sekundą, minuta za minutą, godzina za godziną - jak w filmie, kolejne obrazy zapisują się na taśmie życia.



To już prawie rok odkąd się nie spotykamy, to już prawie rok odkąd nic do siebie nie napisaliśmy, to już prawie rok... Czas więc odświeżyć naszą znajomość, czas ponownie podyskutować, wesprzeć się w myśleniu, zganić za błędy i podzielić radościami. Witajcie!

Te jesienne wieczory, skłaniają, jak zwykło bywać, do refleksji i zadumy. Temat na dziś: Potrzeba. Ilu nas - tyle potrzeb, jednak geneza jest jedna, potrzebujemy bo nam czegoś/kogoś brak. Potrzeba determinuje nas więc do samoistnego zaspokojenia, innymi słowy motywuje do działania, w aspekcie szerszym lub węższym. Weźmy na przykład marzenia, choć to ułudne zaspokojenie potrzeby to jednak często skuteczne, minimalistyczne w swej formie, wąskie. Z drugiej strony potrzeba odpoczynku, tego aktywnego, jakiś wyjazd: góry, morze, wieś, większe miasto - gdziekolwiek. Z tym jednak wiążą się większe nakłady pracy, wydatki itp. - potrzeba więc w formie szerszej, bardziej wymagającej by ją zaspokoić. Mamy też i te fundamentalne potrzeby, potrzeby pierwotne: fizjologiczne czy bezpieczeństwa. I te wyższego rzędu, jak: afiliacji, szacunku i uznania i samorealizacji. Znasz to? To Maslow przecież - i choć to oczywiste, mając ten wzór, co należy uczynić by zaspokoić daną potrzebę, to jednak tak niejedno kroć trudne do wykonania. Bo gdy stajemy przed którąś z potrzeb afiliacji, nie jesteśmy już samowystarczalni - by ją zaspokoić potrzebujemy drugiego człowieka, czasem uciekamy w świat fantazji, jednak to krótkotrwały efekt, by definitywnie odnieść sukces, musimy wesprzeć się Kimś.

Jaka potrzeba nachodzi człowieka najczęściej w takie jesienne wieczory? Jaka potrzeba jest najczęstszą przyczyną depresji? Jaką potrzebę odczuwa każdy z nas w swoim życiu tak wiele razy? I w końcu, jaka potrzeba jest tak silna i uniwersalna, że determinuje inne?

...

Hmmm...



...

Tyle i aż tyle, bo jak głosi pewne arabskie przysłowie: "Nadmiar słów powoduje potknięcie języka i znudzenie przyjaciół" - a my nie chcemy się sobą znudzić, prawda?

Zapraszam Cię natchnionych wędrowcze, zapraszam Cię człowiecze otwartym na refleksje i piękno płynące z muzyki, zapraszam, jeśli nie dość Ci słów pisanych, byś nad słowem mówionym przysiadł z zadumą, zapraszam Cię na Bezdroża...

...muzyczne Bezdroża z 4 października (do ściągnięcia) - przysiądź w kącie swych myśli i odkryj piękno zaklęte w muzyce =) Do usłyszenia w niedzielne wieczory i przeczytania : )


Komentarze (2), Dodaj     środa | 14 października 2009 | 22:20

Trzy Kolory

Trzy Kolory - Zielony, żółty i czerwony. Gorące brzmienia płynące z serca, rozgrzewające w chłodny czas i prowokujące do frywolnego bujania się póki noc jeszcze młoda. Reggae czyli połączenie energii, Miłości i radosnej treści. Paleta barw z całego Świata: od roots reggae po dancehall, od spokoju po imprezowy szał, od Kingston po Katowice. To wszystko i jeszcze więcej w cotygodniowym vademecum Rastamana - o porze w której zabawa dopiero się rozkręca.

Doświadczenie ?

Nie wymagane !

Zapraszam w każdy poniedziałek po godzinie 21:3o na reggae rozmaitości, dawkę brzmień z jamajskich stron, morze dobrej i Pozytywnej wibracji, wywiady, relacje i prezenty - to wszystko i jeszcze więcej przez gorące półtorej godziny w poniedziałkowe wieczory na antenie Radia EGIDA !

Polecam się serdecznie ^^

Szczegóły na specjalnym blogu audycji (playlisty, archiwa i zaproszenia) - www.trzykolory.blogspot.com.


Komentarze (1), Dodaj     piątek | 7 listopada 2008 | 01:54

Kwestie Formalne

Witajcie !
Nadszedł czas na pewne zmiany. Od listopada to oto miejsce będzie pełniło dwie funkcje. Wciąż będzie to obszar subiektywnego komentowania świata poprzez pryzmat Zieleni ducha i odzwierciedlania mętnych myśli, ale także miejsce, które poświęcę audycją, które będę prowadził w Studenckim Radiu EGIDA. Znajdziecie tu więc podcasty każdej z audycji, jak również praktyczne informacje i wiadomości. Ponieważ nie chcę zapeszyć tak więc, jakie to będą audycję dowiecie się gdy już formalnie poznam termin pierwszej emisji. Już dziś jednak zapraszam do słuchania Studenckiego Radia EGIDA. Zachęcam do zapoznania się z długoletnią (39 lat istnienia) historią studia oraz aktywnym przeglądaniu zawartości strony - szczególnie działu Recenzji. Dokładnie w tym miejscu Recenzje/Koncerty znajdziecie moje reporterskie wypociny, czyli recki minionych koncertów.

Wciąż również funkcjonuję aktywnie na portalu Koncerty.net, a ślady mojej działalności kryją się pod nickiem ver.di. Tam również możecie przeczytać moje recenzje i dowiedzieć się świeżych informacji koncertowych.

Tyle na tą chwilę. Mam nadzieję, ze niebawem spotkamy się przed odbiornikami, a póki co polecam wszystkim nieobecnym, aby poczuli klimat minionych koncertów poprzez czytanie moich recenzji.

Z pozdrowieniami Wasz Reporter/Geograf - Roberrtto :]


Komentarze (0), Dodaj     czwartek | 16 października 2008 | 13:45

"Początek cudowny jest ..."

Nie macie nieraz wrażenia, że z czasem jedni oczekują od Was coraz więcej a inni jakby skapitulowali w swych oczekiwaniach ?

Czym dłużej kogoś znamy tym mniemamy, że więcej o nim wiemy, że znamy Go lepiej niż ten/ta który dopiero co Go poznał ... Mniemamy - nigdy jednak nie mamy pewności co jest prawdą, a co fikcją. Ileż narzeczeństw budzi się pierwszego dnia po ślubie jako małżonkowie i zupełnie się nie poznaje: "Przecież byłeś inny ?!" / "A mówiłaś coś całkiem innego !" / "Kochanie co się stało ? Czemu się tak zmieniłaś/eś ?" - znajome pytania pozostające często bez odpowiedzi.

Co determinuję nas do zmiany ? Co powoduję fałsz i zakłamanie w naszym zachowaniu ? Czemu świat wypacza nam tak wrażliwość ?





"Początek cudowny jest..."

Zaprawdę, początki są piękne. Kochasz Ty i Ona Kocha też - a potem, potem to już inna bajka. Życie codzienne, to nie spotkanie kilka razy w tygodniu. Wspólny dom, to nie przelotne wpadki na herbatkę i zarwane noce. Impreza ze znajomymi, to już nie impreza ze znajomymi. Zmieniają się realia, zmieniają się ludzie, zmienia się świat. Pytanie: czy My się potrafimy zmienić - albo inaczej, dostosować. Być dość giętkimi by elastycznie dopasować się do Nowego. Paradoksalnie to Nowe - to coś co dobrze znamy, to Ktoś, kogo wydaje nam się, że poznaliśmy na wylot ...

Rosną oczekiwania. Wymaga się byśmy robili więcej, lepiej, skuteczniej, byśmy bardziej się angażowali, bardziej okazywali uczucia, bardziej Kochali - a przecież Miłość jest stałą niezmienną. Udowadniać to można na ringu, że się lepiej bije, ale w życiu - jakże niesprawiedliwym jest to, że ciągłego udowadniania od nas wymagają nasi najbliżsi.

"A kochasz mnie, no powiedz, kochasz mnie tak prawdziwie?"
"Ale przyjdziesz, przyjdziesz, no przyrzeknij że przyjdziesz?"
"Nie wierzę Ci, udowodnij, że pracowałeś po godzinach!"
"Jutro? o której? ale jesteś pewien? pamiętaj!"
"Dwie? Tylko z dwiema na jednej imprezie, Stary ja to robiłem z trzema"
"Bez alkoholu też potrafię, to nieprawda że ja tak tylko po..."

Ciągłe udowadnianie. Przyrzekanie, obiecywanie, po stokroć powtarzanie ... I tak w kółko i w kółko - gdzie w tym jest sens ? Innym staramy się pokazać a przed samymi sobą nie potrafimy się przyznać do błędów ani dostrzec zalet.

Smutne.

Początek ... I oby dotrwać z twarzą do końca.


Komentarze (2), Dodaj     środa | 17 września 2008 | 23:45

"Fields Of Gold"

Mija czas, mijają dni, mija życie - Nas mija ?


Nasze życie omija nas samych, idąc obok ?


Łap je ! Łap je zanim przeminie, ucieknie, pogna w siną dal ! Mówisz, że nie nadążasz za nim, że przecieka Ci ono między palcami, biegnie gdzieś z przodu - nie, to nie tak, Ono jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy zacisnąć dłoń, uchwycić chwilę ! Nie po to człowiecze dostałeś wolną wolę od Wszechmogącego, żeby decydował za Ciebie

ślepy los.

Fortuna kołem się toczy, a l e to Ty nim kręcisz ...

Nie zakręć jednak za mocno -


oj, powstrzymaj swoje zapędy, chcice, pragnienie szybkości -

mocniej, silniej, efektowniej -


to nie o to w tym chodzi !?

Stop !

Zwolnij ... Zwolnij czyny, reakcje, myśli - uwolnij siebie samego i trzymaj się życia ! Nie puszczaj.

// Patrz - drugi człowiek, obok Ciebie, żywy, realny, namacalny, stoi Tu.

Myślisz: w dzisiejszych czasach to iluzja, to utopia, by móc porozmawiać z nieznajomym na ulicy.
Myślisz: Wszyscy są zahukani, jacyś zamknięci w sobie, żyją swoim światem, z klapkami na oczach idąc przed siebie.


A próbowałeś ? Otworzyłeś się ? Wyciągnąłeś rękę ?



Nię ?!

To na co czekasz ?
Aż Cię miną lata młode...
Aż Cię miną wszyscy bliscy...
Aż sam p r z e miniesz ?! //

Tak. Wszystko płynie. Niczym górski potok: raz wolniej, raz szybciej, nieraz napotka kamień na swej drodze, nieraz zgarnie piach ze sobą. Życie płynie i zbiera: trochę prawd i trochę kłamstw. Wyrytym korytem, płynie strumyk ... Wciąż szukając nowej drogi - dając siebie, biorąc innych, pomaga, orzeźwia, daje życie. A TY ? Też płyniesz i ...

Otwierasz się na nowe ?

Zbierasz fakty, słuchasz obelg, czasem pochwał, czasem skarg. Dajesz siebie, Dobro, Miłość ?

Bierzesz.


Nie daj zmienić swego biegu kijem, nie daj się zawrócić.

Pytasz: Dlaczego ? Po co ?
Przecież j e s t e m tylko szarym robaczkiem żyjącym w gąszczu ludzi.

A wiesz ? Wiesz, że taki mały, malusieńki, taki tyci nieboraczek, też ma wpływ na świat, na jego kształt, realia, tok - ma władzę !


Buduje i rujnuje - tak jak Ty. S twarz a. Tworzy przestrzeń wokół siebie, zmienia ją, modernizuje - A taki niepozorny, taki mały i głupiutki się zdaje ...

Znasz to ? :


"Ile dajesz z siebie, tyle otrzymujesz w zamian."



Złudne ? Fikcja ? Abstrakcja ?

Nie wierzysz w to.

A dziwi Cię świat ?
Idąc ulicą, zaskakuje Cię to co widzisz ?
Wzbudza ciekawość ludzkie zachowanie ?
Nie ?


To o czym My tu rozmawiamy - siedzisz głęboko w futrze króliczym i ani Ci w głowie by wspiąć się na czubek włosa i sprawdzić co jest na zewnątrz...

Zadomowiłeś się tam, czujesz się pewnie - to dopiero jest złudzenie - patrzysz na wspinających się ku górze i mówisz na głos: Ej wariacie ! Coś Ty taki dziwny !? Stary, złaź, to na nic.

A tu właśnie o to chodzi. Właśnie o to by d z i w i ć się życiem wciąż na nowo. Tak jak się dziwimy na widok sztuki magika, który z pustego kapelusza wyciąga białego królika.

Rozumiesz - to dziwne. Nie rozumiesz - to nic. Chcesz zrozumieć - to jest to.

"Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno,
(Gdy znów staniemy się jak dziecko),
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz ..."

Poc. Warszawa-Sosnowiec, sierpień '08


Komentarze (3), Dodaj     niedziela | 17 sierpnia 2008 | 23:40

"Choć na chwilę przytul mnie, nie chce wiele ..."

Stworzyć.

Prosto powiedzieć, miło popatrzeć, trudniej wykonać ...

Cały świat, nasze życie, postęp technologiczny - wszystko to determinuje słowo: stworzyć. Bo aby coś powstało, aby coś odkryto, aby coś osiągnąć, musimy stwarzać - wszędzie i zawsze i to niezależnie od nas samych. Stwarzamy nasze życie z minuty na minutę, a kiedyś i nas stworzono i naszą duszę i nasz świat ...

Pomyślmy więc: czego potrzebujemy aby coś stworzyć ?
Primo. Potrzebujemy tworzywa - z czegoś bowiem musimy tworzyć. Co może być tworzywem ? Praktycznie wszystko, począwszy od słowa. Słowo to podstawowe w moim przekonaniu tworzywo. Nasza historia nieodłącznie się bowiem z nim wiąże i choć początkowo sami nie posługiwaliśmy się nim, to wszak nim Bóg stwarzał świat. Gesty - to także tworzywo, farbki, plastelina, motywacje, kontakty, wiele tego by było. Wszystko bowiem z czego możemy uczynić pożytek dla nas i innych możemy uznać za tworzywo.

Jednak samo nic nie powstanie. Mając belkę drewna - nie mamy jeszcze stołu, mając słowa - nie mamy jeszcze tekstu, mając ludzi - nie mamy jeszcze znajomych :) Alors,
Due. Gdy mamy w czym tworzyć, musimy mieć czym tworzyć. Bob budowniczy buduje, mając cegły i cement, ale nic by nie powstało gdyby nie ręce, którymi to czyni i narzędzia. Mawia się, ze poeta tworzy słowem, tworzy np. wiersz, a ja twierdzę, że poeta tworzy WE słowie, tworząc wiersz poprze myśli, rękę, pióro, kartkę - kolejność nie przypadkowa. I żaden twórca nie będzie twórcą gdy nie doceni możliwości jakie daje mu jego ciało, ciało dzięki któremu może stwarzać. Alors, gdy pisze ten tekst to tworze we słowie, poprzez (docelowo, ostatni podajmy element) klawiaturę.

I najważniejsze. Gdy już wiemy czym i w czym mamy tworzyć warto by wiedzieć co chcemy stworzyć :) Wszystko więc sprowadza się do pomysłu, idei, koncepcji itp. Pomysł spełnia tu kluczową rolę w przed-fazie tworzenia ale i ważne by mieć swoisty cel na finiszu. Każdy bowiem chce aby jego stworzenie, heh, dzieło ujrzało światło dzienne lub choć cieszyło samych nas. To jest cel ponad wszystko, cel pierwotny, dobrze mieć też ten drugi, samemu wymyślony, np. by nasze dzieło wywarło wrażenie albo poruszyło innych.

Gitara - to z grubsza tyle o tworzenie :P Przykładem braku konkretnej koncepcji jest powyższa część notki, ale zawsze to jakieś dzieło, nie ? :)



Nie wiem czy ma jakiś sens tu cokolwiek jeszcze pisać, bo jak zwykle za dużo myśli i brak pomysłu jak je ulepić w kupe :D Dobra, nie rozkminiajmy lepiej tego gówna :P Niech leży i śmierdzi to może zapach sprowokuje mnie do posprzątania tu, bo na razie to taki mały chaosik, żeby nie powiedzieć burdelik mi się tu stworzył :P

Najlepsze życzenia dla przyszłych twórców - twórzcie z głową, albo nie ! Twórzcie w ogóle :P Lepszy jest progres niż regres :)

btw. "`możesz mieć co chcesz. możesz bawić się. i nie nosić majtek`:D"

Komentarze (4), Dodaj     czwartek | 24 lipica 2008 | 22:25

Les choristes - Un film de Christophe Barratier

"En 1948, Clément Mathieu, professeur de musique sans emploi accepte un poste de surveillant dans un internat de rééducation pour mineurs ; entre délation et sévices corporels, le système répressif appliqué par le directeur, Rachin, bouleverse Mathieu. En initiant ces enfants à la musique et au chant choral , Mathieu parviendra à transformer leur quotidien." - Pathe Distribution





Film odniósł jeden z największych sukcesów w historii kina francuskiego - w ciągu 8 tygodni obejrzało go 5 milionów widzów, a zawdzięcza go w dużej mierze muzyce, napisanej przez Bruno Coulais.

Film ten jest remakiem filmu Jean Dréville Słowicza klatka z 1945. Jednak w przeciwieństwie do niego, Pan od muzyki nie ma szczęśliwego zakończenia, a przynajmniej nie jest ono jednoznaczne i pozostawia wiele niedomówień.

Nominacje do Oscarów za rok 2004:
- najlepsza oryginalna piosenka filmowa dla piosenki Vois sur ton chemin
- najlepszy film obcojęzyczny

Nominacje do BAFTA 2005:
- najlepszy film nieanglojęzyczny
- najlepszy scenariusz adaptowany
- najlepsza muzyka

César 2005:
- 2 nagrody: za muzykę i dźwięk
- 6 nominacji: najlepszy film, najlepsza reżyseria, najlepszy aktor (Gérard Jugnot), najlepszy aktor drugoplanowy (François Berléand), najlepszy debiut reżyserski, najlepsza scenografia

Nominacja do Złotych Globów 2004:
- najlepszy film zagraniczny

Nie potrzeba więcej słów. Po prostu obejrzyjcie Go ! Ostrzegam to nie jest kino komercyjne, ale piękne, ambitne, rozczulające, magiczne i z przepiękną muzyką =) I niech ten film mówi za mnie, w podziwie dla piękna otaczającego nas świata :)

Komentarze (2), Dodaj     niedziela | 13 lipica 2008 | 23:43

"Nim napiszesz co myślisz, to pomyśl co piszesz ..."

"Czasami bywa tak, że skecz boli ..." :D

Jednak bywa też tak, że skecz rozśmiesza, daje poczucie satysfakcji, rozwija i uwzniośla :D Warto więc co dnia wychodzić na scenę i grać monotonną, ale jakże swojską rolę. Rolę którą znamy na pamięć, do której sami dopisujemy tekst i sami skracamy, rolę którą modernizujemy każdego dnia, do której raz powracamy a raz abstrahujemy, warto ... =)

Warto też pamiętać, wierzyć, (jak to napisała moja znajoma) próbować (bo kto nie spróbuje ten się nie dowie jak to jest) i pielęgnować starą znajomość, warto ... =) Nigdy nie wiemy kiedy ? kto ? i do jakich celów nam się w życiu przyda (brutalnie to zabrzmiało - przepraszam). Nie bądźmy egoistami, warto, bo nie wiadomo kiedy My się komuś przydamy :D

Dawno już nie odbyłem tak niezobowiązującego i swobodnego spotkania, gdzie wszystko było bezinteresowne, spontaniczne i wolne od otoczki plotki, wszech zaznajomienia i wkupywania się powiązanego z obłudą, cynizmem i dwulicowością ... Dzięki :)





Too tym bardziej pocieszne, gdy człowiek coraz rzadziej odbywa podobnie niezobowiązujące spotkania, inaczej nie powiązane spotkania wzajemnymi znajomościami - taka zupełna wolność psychiczna :) A jeszcze bardziej cieszy fakt że znajdują się osoby, których by się człowiek nie spodziewał - w momencie gdy te w pierwszej kolejności nasuwające się na myśl zawiodą ... To buduje i oducza stereotypowego myślenia, otwiera horyzonty i daje nadzieję na więcej - warto więc pielęgnować stare znajomości =)

Z wielkim uściskiem i niekłamaną subiektywnością dedykuję tą notkę tym nielicznym :]

Komentarze (1), Dodaj     wtorek | 8 lipica 2008 | 01:38

"Gdzie można dzisiaj żuli zobaczyć ?" :D

Szaleństwo normalnie :D

Komentarze (0), Dodaj     niedziela | 6 lipica 2008 | 23:22

"Między ciszą a ciszą sprawy się kołyszą ..."


"Tysiące zakrętów przemierzasz po drodze, pośród trzcin zielonych, jezior niebieskich i chociaż każde z nich chce być jedynym Twoim, Ty ciągle płyniesz piękna, płyniesz wolna ..."


Przy dobrym układzie dopiero 1/5 życia za mną i choć to stosunkowo krótki staż to jednak wystarczający by mieć chwile refleksji i swego rodzaju retrospektywy. Dziś całkiem przypadkiem (nieraz bowiem to planowane jest przez nas) spojrzałem nieco wstecz. Tak po prostu - nagle doznałem takiego 'retro' i w zamyśleniu doszedłem do gorzkich wniosków ... Jednak by życie smakowało musi być odpowiednio doprawione, to jakbyśmy gotowali potrawę z tysiąca chwil i doznań, niezliczonej ilości wspomnień i z domieszka marzeń :) Z tej perspektywy i Me gorzkie wnioski są potrzebne by czasem nie przesłodzić życiowej zupy. Trochę jednak smutne gdy człowiek mija się z własnym JA. Tak jakby był tu i teraz a zarazem był gdzie indziej, gdzieś poza tym wszystkim, gdzieś zawieszonym w przestworzach i choć to często zbawienna postawa to jednak nie wskazana na długi dystans ... "I Have a Dream" - kiedyś mogłem swobodnie tak powiedzieć. Dziś momentami czuję się wyżutym ze swych marzeń - nie żebym ich nie miał, ale jakoś ciężko mi je sprecyzować, jakby były jakoś zasnute mgłą nijakości ... Głupio mi się robi gdy próbuję ułożyć alternatywne scenariusze dla mojej przeszłości, nie wspominając o planach na przyszłość - coraz częściej zastanawiam się czy bez konspektu na życie da się długo pociągnąć. Rozwój, samodoskonalenie się, poznawanie i posiadanie wiedzy - co jeszcze ? Czy to tylko o to chodzi w życiu ? A może Miłość, spełnienie, spokój ducha - może to centralne idee życia ? Trudno znaleźć konsensus, trudno się odnaleźć, trudno złapać oddech w życiowym biegu i choć z pozoru wszystko płynie z wolna to jednak ...


"I niby wszystko jest tak, jak powinno być, za chwilę zbudzi mnie, szary świt, tylko dlaczego Ja, z takim nieludzkim strachem, nie potrafię (...) jakaś misterna część w konstrukcji świata pękła ..."


Niepojęta jest sinusoidalność życia. Paradoksalnie kiedy byłem w związku czułem się bliżej Boga niż teraz ... Paradoksalnie również byłem wtedy bardziej samotny, mimo obecności Bożej i osoby mi bliskiej, niż jestem teraz ... Ale to nielogiczne by być bliżej Boga kosztem bliskiej Ci osoby, ani to iż w bliskości czujesz się bardziej wyalienowany niżeli bez niej ... Można postawić tu tezę że bliskość Boga odczuwamy dzięki spełnionej (prawdziwej i szczerej) Miłości - ale co kiedy bliskość owa jest pozorna, będąca jedynie efektem szukania ucieczki od trosk i nieudolności w partnerstwie ... Gdzie tu leży prawda ...


"Zapyta Bóg w swym niebie: Jak spłacę dług ? Ja nie wiem. Wierzyłem i Kochałem i byłem tym kim chciał bym był. Trudno nie wierzyć w nic ..."


Mawiają że uśmiech to połowa pocałunku. Ależ się więc ludzie robią całuśni na lato - i choć w zimę trochę niedomagamy w tym zakresie to jednak z wielkim żarem nadrabiamy to w okresie wakacji. W końcu powodów do radości jest wiele :) Nie myślałem nigdy o tym w takich kategoriach, ale staram się ostatnimi czasy mimo potknięć i uprzedzeń, wznieść się na wyżyny PozytywnEGO nastroju, wychodząc z założenia, że gdy ja się cieszę, gdy ode mnie promieniuje energia i gdy uśmiech gości na mojej twarzy, to w około udziela się to i innym, nakręcając równie radośnie towarzystwo - a jeśli odbierasz to jako połowę pocałunku to nic tylko sie uśmiechnąć do Ciebie ponownie =)

Ciężko znaleźć w danym momencie drugą osobę która równie kipiała by energią jak My - wtedy staramy zarazić się kogokolwiek choć niewielką dawką naszego flou'a. Gorzej gdy mimo usilnych starań chętnych do zarażania brak. Pozostaje wtedy spożytkowanie naszych emocji w sposób konkretny i praktyczny - proponuję pośpiewać, potańczyć lub wyjść i biec (jechać) w stronę słońca :D Jednakże życzę Wam byście nie musieli się uciekać do ostateczności a zawsze mieli przy sobie kogoś do odreagowania (w pozytywnym sensie znaczeniowym tego słowa :P).


"Drogi Boże, piszę chociaż kilka słów, innym razem napisze więcej,
Na początku życzę Ci wszystkiego dobrego i pozdrawiam Cię najgoręcej,
Tak się jakoś złożyło, że nie miałem okazji Podziękować [Ci] ..."


Chciałbym kiedyś podróżować i odkrywać i zarabiać i robić coś kreatywnego dla siebie i społeczeństwa, by coś z moich podróży wynikało - dziś są to jedynie podróże za słońcem, za pięknem, podróże z Miłości ... Chciałbym kiedyś nie zatracić w sobie tego co najpiękniejsze w nich teraz ale ubogacić je o to co praktyczne i Nowe, chciałbym ... :)

I choć nic nie zastąpi dźwięku miarowego stukotu pociągu, niezapomnianych wrażeń, odkrytych miejsc, poznanych kultur i historii, to jednak warto także docenić to co mamy tu i teraz - siedząc w fotelu, przed komputerem, lekko zmarznięty, wyglądam za okno i doceniam wschód słońca nad Zagłębiem - wschód równie piękny jak ten w Tatrach czy Gdyni - inny, ale to nie znaczy że gorszy =)


"Z różowym świtem, pierwszy w światło stawiam krok,
Zórz horyzontem napełniam duszę mą,
Senne marzenia zostawiam za siną siatką mgieł,
Witam świat. Wiem, czego chcę!

Biec pod słońce, Kochać mocniej, chłonąć każdy dzień,
Przed horyzontem, znaleźć spokój, pod koronami drzew,
Spocząć na chwilę i znów szczęście nieść,
Wiedzieć, że żyję - cieszyć się!"

Edit by Robciowaty - 3.VII.2oo8 Godz. 3:45





Komentarze (2), Dodaj     czwartek | 3 lipica 2008 | 13:41

"Jesteś tym kim chcesz być ..."

Polecam (informuję) Mój Nowy Album Zdjęć, oczywiście stary jest wciąż dostępny pod adresem -> http://picasaweb.google.com/verr.di - z powodu jednak braku miejsca uruchamiam drugi folderik :D (-> http://picasaweb.google.com/robwlod)

Komentarze (0), Dodaj     wtorek | 1 lipica 2008 | 23:25

"Kobiecość jest cechą bolesną"

Bycie prowokatorem w dzisiejszych czasach zapewnia prestiż i podziw wielu z młodych tego świata. Dajmy na to takiego Wojewódzkiego, czy takiego Palikota, a i w światku show-biznesu, filmu i muzyki podobnych postaci nie brakuję. I choć ryzykują swoją postawą sporo to jednak chyba coraz bardziej ryzyko owe jest nie współmierne do osiąganych zysków ... Są pewne tematy wyjątkowo drażliwe i podatne (nośne). To np. homoseksualizm, odwieczne tabu: seks, feminizm/szowinizm itepe. (Ach zapomniał bym, jeszcze temat pewnego Pana i pewnej Panienki - ale to inna historia :]). Moim jednak celem nie była prowokacja a zachęta. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego ze tytuł niniejszej notki jest zarówno intrygujący jak i bulwersujący - uspokajam jednak: Tym razem nie jest to moja teza :D Jest to tytuł najnowszej książki, do której przeczytania zachęca baner reklamowy widniejący mi na ekranie podczas wczytywania się strony mylog.pl.

Serdecznie polecam [tą] książkę, która ukazuję nam obraz kobiety zmęczonej, kobiety dla której jej kobiecość jest przekleństwem, nie darem - jakby sie powszechnie zadawało (w szczególności mężczyznom). I właśnie tym (mężczyznom przede wszystkim) polecam tą bogato ilustrowaną pozycję :) To tyle słowem wstępu - wstępu pisanego w afekcie (pod wpływem chwili, wynikającej z refleksji nad wspomnianą reklamą).





Leecimy z innej beczki. Wiecie co należy robić bez względu na wszelkie okoliczności prze całe swe życie ? Otóż zaskoczę Was :D Należy sie ciągle uczyć !! I pisze to świeżo upieczony absolwent liceum i (miejmy nadzieję że...) przyszły student :] Tak, właśnie to pojąłem, że znienawidzona przez nasz szkoła nie uczy matematyki, polskiego, fizyki itede. Ale ma za zadanie wyuczyć w nas nawyk nauki. Nawet zaciekły wróg obowiązkowej edukacji, przyzna że na przestrzeni swej szkolnej przygody miał epizody kiedy czegoś się lubił uczyć i właśnie ten fragment niewielki miał decydujący wpływ na dalsze losy. Ktoś więc w życiu polubi bardziej naukę, ktoś inny mniej, ale każdy z nas dzięki temu poczuje smaczek posiadania wiedzy. Osobiście uważam to za piękne uczucie. Ale precyzyjnie: mowa tu o dobrowolnym posiadaniu wiedzy a nie przymusowym nauczaniu tematów które z naszymi zainteresowaniami nie mają nic wspólnego. Piszę o tym ze względu na fakt potrzeby ciągłej nauki. Aby przeżyć życie musimy się nauczyć żyć (jedni żyją udolniej od innych, o niektórych mówimy, że On nie żyje już za życia), aby być prawdziwym chrześcijaninem, musimy się uczyć od samego Chrystusa jak postępować każdego dnia naszego trwania, aby osiągnąć pełnię w Miłości, musimy nauczyć się Kochać i przyswoić sobie prawdę o tym co znaczy Być Kochanym. Proces nauki możemy nazwać też Sztuką. I to dużo bardziej trafne określenie - nie kojarzy nam się źle, wzbudza wręcz zachwyt i podziw. Sztuka to coś wielkiego, coś co ma siłę, lub po prostu fajnego :) Aby wiec posiąść jakąś sztukę musimy się jej przyjrzeć i począć się jej uczyć. Życie jest sztuką, Miłość jest sztuką, Chrześcijaństwo także jest sztuką. To ważne by uzmysłowić sobie te inne (choć dość synonimiczne) wyrażenia. Gdy to uczynimy, nasze myślenia a przez to i działania nabierają zupełnie innego światła. Nie przesądzam że umysł stanie się wnet jaśniejszy, a już z pewnością nie twierdzę, że owa świadomość obfituję w konkretny zysk, wręcz przeciwnie nieraz może stać się ciężarem. Ważne wiec by znaleźć optymalny środek, punkt równoważący by teoria sztuki (choćby) Miłości, nie przysłoniła nam jej praktyki.

Wniosek: Wszystkiego trzeba się uczyć* (nie stwierdzając, że tak jest i tyle**) i zdać sobie sprawę, że jest to Sztuką.


[* - w sensie poznawać, zgłębiać // ** - choć tak jest prościej i łatwiej]





Godzinę - tyle dokładnie zajęło mi stworzenie tego wpisu =) Niepojęta dziś drzemie we mnie energia - chciałem się tym podzielić z kimś ale nie pykło. Nie udało się ani z Tobą, ani z Tobą, ani też z Tobą ... Pozostałem więc sam z tą energią. Sam ? Niee, nie jestem sam - jestem JA, Ja i Ja (taki paradoks - wtajemniczeni wiedzą o co chodzi - trójosobowość to się zwie :D), jest też Muzyka (wszak moją dewizą jest: "Muzyka jest moim życiem, a moje życie jest Muzyką" :D), jest też przy mnie Ten który Czuwa nade mną, a i może są ze mną i Ci, którzy nie wiedzieć czemu otoczyli mnie swą myślą niedawno (nie martwcie się - staram sie odwdzięczać pamiętając o Was). Cofam więc moje słowa - Nie pozostałem sam z mą (niewyobrażalną wręcz) energią. Jestem Tu z mymi dobrymi znajomymi, żal tylko że nie są Oni tak namacalni jak Ty.

Jest takie hasło: nie łam się, przełam się :D Przełamałem się. Trzeba nieraz wznieść się ponad chmury smutku, wieżowce uprzedzeń i góry niezrozumień - by dostrzec przejrzystość myśli i piękno płynące ze szczerego (radosnego i PozytywnEGO) słowa :]

Już ? Też tak myślicie ? Wiem, wiem, przydługawo i chaotycznie - jak zwykle :D Sam nie wiem co chciałem tu napisać - teraz wychodzi mój brak profesjonalizmu i tracą me słowa naukowy charakter, ale może tak ma być - wszystko ma w końcu swój sens, nie ? Nawet ten oklepany bezsens :D

God Bless Me & You - God Bless Us =)

Komentarze (0), Dodaj     wtorek | 24 czerwca 2008 | 23:59

"Ja idę wolno z rękami w kieszeni ..."

Co dnia odkrywamy nowe lub utwierdzamy się w starym - dziś na przykład ponownie uzmysłowiłem sobie istnienie zbawiennego faktu radości pochodzącej z wysiłku. Niby to nic nadzwyczajnego, w szczególności dla kogoś kto co dnia pokonuje kilkanaście kilometrów na rowerze, jest w ciągłym ruchu, gra regularnie w tenisa itede. A jednak dopiero dziś po godzinnej (plus minus kilkadziesiąt minut) pracy w ogródku - tak dosadnie to odczułem. Wysiłek to bowiem PozytywnY - z jednej strony pożyteczny z drugiej jak już wspomniałem przynosi radość z jego odbycia :D Fajne, naprawdę fajne to uczucie - humor natychmiastowo poprawiony :]

Dzisiejszy dzień należał do tych zaplanowanych - wiecie o czym mówię: wstajecie z rana i myk od razu do jakiejś roboty czy zajęć, wracacie i myk jakieś zajęcie odprężające (w moim przypadku na rowerek :P), a wieczorem: herbatka, kolacja i relaks przed snem. Jest to chyba jedyna mi znana, tak dobra metoda na nudę i samotność a nawet na wszelakie doły (a z autopsji i mądrych książek wiem że i na uzależnienia). Git jest bowiem w tym wszystkim tym, że mając co robić nie myślimy o troskach i sprawach nas nurtujących czy pociągających (uzależnieniach) - pamiętać należy jednak by w całym naszym misternym planie nie zabrakło chwil na odpoczynek (najlepiej czynny i poza domem) oraz aby był on [plan] elastyczny. Należy oczywiście ściśle się go trzymać - niesubordynacja w tym zakresie kosztuje nas całkowitym załamaniem czy zwykłą niechęcią na dalszą część, co powoduje powrót do denności (złych, smętnych myśli i nudy wszechogarniającej :P)

Zaliczam więc dzisiejszy dzień, do nad wyraz rzadko zdarzających się ostatnio, dni PozytywnycH :D Idąc za miłym doświadczeniem i jutro trzeba jakoś zaplanować :) Wszystkich chętnych do współudziału oczywiście zapraszam - moim celem NIE jest wszak IZOLACJA a jedynie oderwanie się od tego co przykre :)





Z tego miejsca wspieram moją znajomą, która jutro przechodzi zabieg na kolana - mnie ten trud (podobny zabieg) prędzej czy później także czeka. 3-maj się mocno :]

Na zakończenie chciałem wszystkim moim współbraciom i siostrom w rockowych brzmieniach, polecić młody zespół z naszego regionu o wdzięcznej, przepalonej nazwie: Popiół. Ich najnowszy krążek to dobre połączenie skocznego rocka z nutka progresji i przemyślanymi tekstami =) Serdecznie ich polecam i w tak przyjacielskim tonie żegnam się, mając nadzieję, że i tak przyziemne notki (ogólnikowe) jak ta dzisiejsza, wnoszą coś w Wasze myślenie o świecie i zaspakajają (nikłe bo nikłe ale może zawsze tam jakieś :P) pragnienie mych słów (ale żem sobie pojechał, fiu, fiu :D)

Best Regards - Robin :]

Komentarze (1), Dodaj     środa | 4 czerwca 2008 | 23:58